Harry Potter i Insygnia Śmierci – recenzja

Harry Potter i Insygnia Śmierci książka to ostatnia wydana część sagi o czarodzieju, który został naznaczony piętnem. W pierwszym dniu ostatnia część sagi sprzedała się w nakładzie 11 milionów egzemplarzy. Na tę książkę czekali wszyscy – zawzięci fani przygód Harrego, jak również zwykli czytelnicy. Można powiedzieć, że było to cudowne ukoronowanie wszystkich 7 części, które o dziwo wyćwiczyły nawyk czytania u dzieci. Czy jednak ostatnia część faktycznie będzie tak dobra, jak jej poprzedniczki?

Jak zwykle w tomie możemy odnaleźć wiele elementów zaskoczenia. Czytelnik musi zweryfikować swoje sądy na temat wielu bohaterów. Na pewno dowie się wielu interesujących rzeczy, które pozwolą mu zinterpretować dotychczas niezrozumiałe wątki. Jednak czytając ostatnią część wielu może stwierdzić, że są rozczarowani.

O czym jest ostatnia część?

 

Aby móc stwierdzić, czy książka jest dobra i godna polecenia, czy też nie, należy najpierw odrobinę przybliżyć jej fabułę, aby potencjalny czytelnik mógł utożsamić się z naszą opinią. O czym zatem opowiada siódma część przygód Harrego Pottera? Główny bohater po sześcioletniej nauce zmuszony jest stawić czoła swojemu największemu wrogowi – Lordowi Voldemortovi. Zanim jednak to nastąpi, dyrektor szkoły – Albus Dumbledor przygotował dla niego zadanie. Harry musi odnaleźć horkrusy – są to przedmioty, które pozwalają temu, którego imienia nie można wypowiadać powracać z zaświatów do żywych. Co za tym idzie – nigdy nie umrze i będzie stanowił zagrożenie.

Okazuje się, że zadanie to nie jest proste, ponieważ główny bohater nie otrzymał od swojego mistrza żadnych wskazówek. Pierwsza połowa książki opowiada o bezskutecznym poszukiwaniu przedmiotów, o których Harry nie ma zielonego pojęcia. Dowiaduje się on również, że jego profesor i zarazem dyrektor szkoły nie jest tak idealny, jakby się wydawało. Autorka uśmierca kolejnych bohaterów, poza tym do książki wprowadza nowe wątki, które zupełnie nie wiążą się z poprzednimi, wprowadzając chaos.

Dlaczego część kończąca sagę rozczarowuje?

 

Czytelnik, który weźmie się za lekturę ostatniej części sagi ma wrażenie, że autorka trochę pogubiła się w tym co chciała napisać. Długie opisy przeżyć  bohaterów, ich ciągłe kłótnie i godzenie się w pewnym momencie męczą czytelnika, który marzy tylko o tym, aby główny bohater odnalazł horkruksy. Kiedy zdaje się, że już do tego dojdzie, autorka myli tropy i zabawa rozpoczyna się od nowa. Oczywiście wszystko na koniec ułoży się w spójną niespodziankę, jednak zanim do tego dojdzie, czytelnik najzwyczajniej w świecie zmęczy się lekturą. To, co jest mocne, to rysy psychologiczne bohaterów, które niestety przytłacza nierówna akcja książki.

 

Comments are closed.

Show Buttons
Hide Buttons