Harry Potter i Książę Półkrwi – recenzja

Ta część przygód Harrego Pottera jest jeszcze bardziej brutalna niż poprzednie. To, co należy cenić w autorce, to fakt, że potrafi ona wprowadzić elementy grozy nie musząc od razu uśmiercać wszystkich swoich bohaterów. Poza tym potrafi ona w sposób naturalny doprowadzić u czytelnika do ogromnego bólu po stracie jednego z bohaterów. Czytelnik czuje, jakby stracił swojego najlepszego przyjaciela. Tak na pewno każdy poczuje się po śmierci Syriusza Blacka, który był jedyną rodziną dla Harrego. Autorka opisała tę stratę w taki sposób, że czytelnik autentycznie przeżywa ją z głównym bohaterem, zastanawiając się, jak poradzi sobie młody czarodziej po stracie tak ważnej dla niego osoby.

O czym opowiada książka?

 

Książka rozpoczyna się kolejnym rokiem nauki głównego bohatera. Wszyscy bohaterowie występujący w kolejnych częściach sagi zdają sobie sprawę z tego, że Voldermort znowu sieje zniszczenie. W tej części czytelnik odczuje, że ten zły czarnoksiężnik rozpoczął swoje działania.

Główny bohater zaś jest już szósty rok w szkole magii. Musi on po raz kolejny przywyknąć do nowych nauczycieli, którzy pojawiają się w Hogwarcie. Harry cieszy się z tych zmian, ponieważ obsadzeni nauczyciele doceniają jego wiedzę i nie męczą go. Poza tym młody czarodziej staje się o dziwo prymusem. Jak to się dzieje? Okazuje się, że korzysta ona z podręcznika, który został bardzo szczegółowo opisany i poprawiony przez tytułowego Księcia Półkrwi. W książce da się również odczuć dziwne zachowanie Dyrektora Hogwartu, który będzie chciał wraz z Harrym odkryć prawdziwą tajemnicę Czarnego Pana.

Czy warto przeczytać?

 

Ten, kto ma wątpliwości, czy warto przeczytać kolejną część przygód Harrego Pottera może w tym momencie przestać się zastanawiać. Jeżeli czytał poprzednie części, to wie, że na pewno nie pożałuje, a na przeszło 700m stronach tomu znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania. Książki z tej serii wciągają czytelników bez pamięci. Kochają ją nie tylko dzieci i młodzież, ale również dorośli, którzy czytali ją za młodu, a teraz powracają do niej z sentymentem.

Poza tym w powyższym tomie poznamy przeszłość tego, którego imienia nie można wypowiadać. Rowling przedstawi go jako biednego chłopca z sierocińca, który podobnie jak główny bohater traci rodziców i dowiaduje się, że nie jest mugolem, tylko czarodziejem. W kolejnych rozdziałach dowiadujemy się, jak z normalnego chłopca przeistacza się w potwora, dla którego nie ma dobra i który potrafi jedynie zabijać.

 

Harry Potter i Insygnia Śmierci – recenzja

Harry Potter i Insygnia Śmierci książka to ostatnia wydana część sagi o czarodzieju, który został naznaczony piętnem. W pierwszym dniu ostatnia część sagi sprzedała się w nakładzie 11 milionów egzemplarzy. Na tę książkę czekali wszyscy – zawzięci fani przygód Harrego, jak również zwykli czytelnicy. Można powiedzieć, że było to cudowne ukoronowanie wszystkich 7 części, które o dziwo wyćwiczyły nawyk czytania u dzieci. Czy jednak ostatnia część faktycznie będzie tak dobra, jak jej poprzedniczki?

Jak zwykle w tomie możemy odnaleźć wiele elementów zaskoczenia. Czytelnik musi zweryfikować swoje sądy na temat wielu bohaterów. Na pewno dowie się wielu interesujących rzeczy, które pozwolą mu zinterpretować dotychczas niezrozumiałe wątki. Jednak czytając ostatnią część wielu może stwierdzić, że są rozczarowani.

O czym jest ostatnia część?

 

Aby móc stwierdzić, czy książka jest dobra i godna polecenia, czy też nie, należy najpierw odrobinę przybliżyć jej fabułę, aby potencjalny czytelnik mógł utożsamić się z naszą opinią. O czym zatem opowiada siódma część przygód Harrego Pottera? Główny bohater po sześcioletniej nauce zmuszony jest stawić czoła swojemu największemu wrogowi – Lordowi Voldemortovi. Zanim jednak to nastąpi, dyrektor szkoły – Albus Dumbledor przygotował dla niego zadanie. Harry musi odnaleźć horkrusy – są to przedmioty, które pozwalają temu, którego imienia nie można wypowiadać powracać z zaświatów do żywych. Co za tym idzie – nigdy nie umrze i będzie stanowił zagrożenie.

Okazuje się, że zadanie to nie jest proste, ponieważ główny bohater nie otrzymał od swojego mistrza żadnych wskazówek. Pierwsza połowa książki opowiada o bezskutecznym poszukiwaniu przedmiotów, o których Harry nie ma zielonego pojęcia. Dowiaduje się on również, że jego profesor i zarazem dyrektor szkoły nie jest tak idealny, jakby się wydawało. Autorka uśmierca kolejnych bohaterów, poza tym do książki wprowadza nowe wątki, które zupełnie nie wiążą się z poprzednimi, wprowadzając chaos.

Dlaczego część kończąca sagę rozczarowuje?

 

Czytelnik, który weźmie się za lekturę ostatniej części sagi ma wrażenie, że autorka trochę pogubiła się w tym co chciała napisać. Długie opisy przeżyć  bohaterów, ich ciągłe kłótnie i godzenie się w pewnym momencie męczą czytelnika, który marzy tylko o tym, aby główny bohater odnalazł horkruksy. Kiedy zdaje się, że już do tego dojdzie, autorka myli tropy i zabawa rozpoczyna się od nowa. Oczywiście wszystko na koniec ułoży się w spójną niespodziankę, jednak zanim do tego dojdzie, czytelnik najzwyczajniej w świecie zmęczy się lekturą. To, co jest mocne, to rysy psychologiczne bohaterów, które niestety przytłacza nierówna akcja książki.

 

Show Buttons
Hide Buttons